Tekstylna prohibicja

W 1498 roku Vasco da Gama dopłynął do państwa Kalikat w Indiach. Oprócz drogocennego pieprzu do Europy zaczęto sprowadzać również indyjską bawełnę nazywaną calicos.

W tym czasie techniki zdobienia tkaniny w Europie ograniczały się do haftu, tkania i wielu nieudanych prób związanych z drukiem (1). Nic dziwnego, że Europejczycy oszaleli na punkcie lekkich, wzorzystych materiałów. Tkaniny pokryte barwnymi wzorami, nanoszonymi drukiem stemplowym, nazywano chintz. Żywe kolory nie blakły na słońcu i dobrze znosiły pranie. Popyt na nie stale rósł. Wkrótce w miejscu stylizowanych azjatyckich roślin zaczeły się pojawiać róże, tulipany i stokrotki. Drukowana bawełna podbiła serca Europejczyków.




Po lewej: współczesna stylizacja Jen Thompson,
www.festiveattyre.com
Po prawej: 
suknia z Niderlandów, XVIII w. 
via Rijsk Museum


Nie można tego powiedzieć o przedstawicielach lokalnego przemysłu tekstylnego – producentów wełny, jedwabiu i lnu. Szybko okazało się, że import drukowanej bawełny stanowi poważne zagrożenie dla ich interesów. Francja pierwsza wprowadziła embargo na tkaniny z Indii (1686-1759), za jej przykładem podążyła Anglia (1700-1774). Mimo kar więzienia, gróźb banicji popyt na indyjskie tkaniny wciąż rósł. Delikatne kwiaty z cienkimi wijącymi się łodyżkami stały się obiektem pożądania. Sytuacja eskalowała społeczne napięcia. Oświeceniowi moraliści przestrzegali przed noszeniem calicos, lekkość materiału łączyli z lekkością obyczajów. Kobiety noszące suknie z calicos były atakowane przez tkaczy (2).




Wyżej: projekty wzorów na tkaniny. Akwarele na papierze, Francja 1794 r. 
via V&A Museum

"Chcę czegoś prostszego, bardziej naturalnego. Żeby ubrać do ogrodu" - mówi Maria Antonina do krawca i wybiera bawełnę zamiast jedwabiu. 
Wyżej: Kirsten Dunst w filmie Sophie Coppolli
"Marie Antoinette"

Prohibicja ostatecznie nie poskromiła apetytu na wzory na bawełnie, kolorowe i atrakcyjne cenowo i w połowie osiemnastego wieku zaczęto ją znosić. Zbiegło się to z pojawieniem się w Europie technologii druku rotacyjnego, który przyspieszał produkcję i pozwalał na druk wielu kolorów jednocześnie – dzięki temu możliwe stało się drukowanie chintz na starym kontynencie. W połowie dziewiętnastego wieku nastąpił kolejny przełom – Henry Perkins, próbując wynaleźć syntetyczną chininę, wynalazł pierwszy syntetyczny barwnik zwany meowiną (3). Kolory nabrały intensywności.

Wyżej: Chintz produkowany na rynek europejski na Wybrzeżu Koromandelskim, ok. 1710-1750 via V&A Museum


Bawełna znajduje się dziś w każdej szafie i wciąż budzi kontrowersje. Nieludzkie warunki pracy przy produkcji ubrań i nawożenie pól tonami chemikaliów, by móc utrzymać mordercze tempo narzucane przez przemysł modowy, to ciemne strony bawełnianego biznesu. Na szczęście bawełna ma młodszą siostrę – bawełnę organiczną, którą pokochały nawet popularne sieciówki.





Wyżej: Kurtka dziecięca, Niderlandy XVIII w.
via Peabody Essex Museum


(1) "Surface Designing of Textile Fabrics" Shailaja D. Naik and A. Jacquie Wilson
(2) "Cotton. The Fabric that Made the Modern World" Giorgio Riello
(3) "Europa. Rozprawa historyka z historią" Norman Davies

 

29 stycznia 2018